Archiwa tagu: Zagrzeb



Gdzie jesteś, Marinie?

osuchDuma chorwackiego tenisa Marin Czilić cały czas walczy z kontuzją, która uniemożliwia mu występy na profesjonalnych kortach. Z niecierpliwością na powrót 8. tenisisty świata czekają jego fani, lecz zanim zobaczą go walczącego o punkty do rankingu ATP, minie jeszcze trochę czasu.

Czilić nie zdołał jeszcze zainaugurować nowego sezonu. Problemy z barkiem spowodowały, iż musiał wycofać się z turnieju w Brisbane, a później również pożegnać się z występami na wielkoszlemowych kortach w Melbourne. Tą decyzją ostudził zapędy kibiców, czekających na kolejny świetny występ po triumfie w US Open.

Wszyscy liczyli, iż powrót Marina do tenisa będzie miał miejsce w jego ojczyźnie, gdzie w tamtym roku uniósł najwyższe trofeum Zagreb Indoors. Jednak jak się później okazało, to jeszcze za wcześnie na chwycenie rakiety. Złych informacji jednak aż nadto. To już pewne, że Chorwatowi zostaną odliczone punkty z turnieju w Rotterdamie i Delray Beach, a będzie naprawdę czego żałować. W Holandii Czilić doszedł aż do finału, za to na turnieju w Stanach królował po zaciętym decydującym pojedynku z Kevinem Andersonem.

Chorwatów jednak najbardziej niepokoi fakt, iż ich rodak, a w zasadzie jego bark, nie będzie w stanie zregenerować się na derby Bałkanów w Davis Cup, czyli na mecz przeciwko Serbii 6-8 marca. Na niekorzyść dla rodaków Marina, swój występ w bałkańskim spotkaniu potwierdził Novak Dżoković. Chorwacja bez swojego najlepszego tenisisty, przeciwko Serbii z mistrzem tegorocznego Australian Open i powracającym do formy sprzed lat Viktorem Troickim, to właściwie ściana, którą niewątpliwie trudno będzie ruszyć. Odpowiedzialność spadnie wtedy najprawdopodobniej na chorwacką nadzieję, mającego 18 lat Bornę Coricia.

Bardzo trudno będzie mi wystąpić w tym turnieju, ale nie zamykajmy jeszcze tego tematu. Do Pucharu Davisa trzeba być naprawdę maksymalnie przygotowanym. Z tego też powodu nie chciałbym tam grać na 70 procent i dodatkowo ryzykować nową kontuzję – mówił Czilić, dodając, że rakiety nie dotykał przez tydzień, a to jednak jakby nie patrzeć wiele czasu jak na tenisistę z pierwszej dziesiątki rankingu.

Marin wybrał niezbyt dobry czas na kontuzję, a w zasadzie to kontuzja pojawiła się w nieszczególnie dobrym momencie. Można by powiedzieć, że problemy zdrowotone, które uniemożliwiają tenisiście powrót na kort zawsze pojawiają się w niesprzyjającej chwili, jednak w tym przypadku działa to z większą intensywnością. Czilić parę miesięcy temu przypomniał rodakom o tym czego w 2001 roku dokonał Goran Ivanisević. Kuć żelazo póki gorące – kto wie jak po znakomitym występie w Nowym Jorku i Moskwie, Czilić poradziłby sobie na Antypodach na rozpoczęcie sezonu, nie mówiąc już o turniejach, na których świetnie sobie radzi każdego roku.

Po wyśmienitych występach w roku 2014 chorwacki tenis na początku tego sezonu na chwilę się zatrzymał. Przegrana z Serbią w Fed Cup, porażki Borny Coricia. Przy takich wynikach jak na razie satysfakcjonuje jedynie półfinał w Doha 35-letniego Ivo Karlovicia. Mimo wszystko obywatele jednego z krajów byłej Jugosławii przywyknęli do spoglądania na swojego bohatera, wygrywającego w tym okresie finałowe spotkania.

Marin, wracaj!