Archiwa tagu: Rejniak



Sory, Magda!

To nie ja przepraszam, to prezes. Jacek Muzolf przeprosił Magdalenę Rejniak-Romer za to, że odpowiadał na jej pytania, nie czekając aż skończy. Przepraszana nie wyglądała na obrażoną z tego powodu, na szczęśliwą też chyba jednak nie.

Dzisiejsze zgromadzenie miało być walne i sprawozdawcze. Gdyby również wyborcze, to delegatów raczej by nie zabrakło. Każdy chciałby przecież dopilnować, aby wszystko poszło zgodnie z jego oczekiwaniami, a przynajmniej nie wbrew nim. A tak – jak po naradzie ze związkowym prawnikiem zauważył prezes PZT – skończyło się na „spotkaniu zarządu z delegatami”.

Nie będę się wypierał, że to moje blogowanie ma styl najczęściej ironiczny. Właśnie dlatego pozwolę sobie na tezę, że najważniejszą zmianą, na jaką w najbliższym czasie zanosi się w polskim tenisie, będzie zmiana nazw kategorii wiekowych. Już nie będzie skrzatów (podobno nie lubią tego określenia), młodzików, kadetów i juniorów – teraz będzie bardziej światowo: U-12, U-14, U-16 i U-18. Ups, przepraszam, zapomniałbym o młodzieżowcach. Oni będą nazywali się U-23. Do tej pory była to kategoria do lat 21. Ta zmiana wydaje się akurat całkiem sensowana.

Wszyscy, którzy mieli (albo tak się im wydawało, że mają) coś do powiedzenia, przez wszystkie przypadki odmieniali słowa „upowszechnianie”, „Tenis 10”, „amatorzy”, „produkt”. Nawet ci, którzy dziewięć miesięcy temu w ogóle nie chcieli o tym słyszeć. Teraz obie strony zjazdowego sporu mówiły już o tym samym, a mimo to Olaf Jarzemski, prezes Tenisa Polskiego (duża litera jest tu jak najbardziej na miejscu, ponieważ chodzi o spółkę powołaną przez PZT) – wtrącił tę uwagę chyba ze trzy razy – dostrzegł podziały w środowisku.

W dwugodzinnej dyskusji najwięcej czasu poświęcono właśnie Tenisowi Polskiemu. W kuluarach szeptano, że budżet spółki, głównie na wynagrodzenie prezesa i dwóch pracowników, to 320 tysięcy złotych rocznie. Jacek Muzolf podał kwotę 250 tysięcy i zastrzegł, że może okazać się jeszcze mniejsza. Tej wersji się trzymajmy.

Co za ćwierć „bańki” rocznie ma robić spółka? Niemal dokładnie to samo, co podczas pracy w związku robiła, a na zeszłorocznym zjeździe – walnym, sprawozdawczym i wyborczym – jeszcze raz proponowała, kandydując na stanowisko szefowej związku, Magdalena Rejniak-Romer. Olaf Jarzemski przyznał, że chciałby korzystać z pomysłów i doświadczeń i jej, i tych, którzy ją we wrześniu popierali. Bo to były dobre doświadczenia i pomysły, lecz – cytuję – „czas był nieodpowiedni”.

A może ludzie? Sory, Magda…