Archiwa tagu: Filip Krajinović



Kim jestem i który kraj reprezentuję?

osuchPo przegranym spotkaniu Pucharu Davisa, Chorwacja w niezbyt dobrych humorach musiała pożegnać się z Kraljevem, który stał się świetnie strzeżoną serbską twierdzą. Mimo tak sromotnej klęski, emocji – tak jak się spodziewałem – nie zabrakło jedynie w meczu Borny Cioricia i Viktora Troickiego. W ekipie gospodarzy nie zawiódł Filip Krajinović, który w singlu wystąpił za Dżokovicia, a to właśnie on stał się bohaterem pewnego wywiadu. Jakiego?

Chorwaci nagle przypomnieli sobie jak to 4 lata temu mówiło się o tym, że Filip Krajinović ma reprezentować barwy ich kraju. Mocnym argumentem był i jest fakt, że ten utalentowany tenisista posiada chorwacki paszport, a także w roku 2009 oraz 2010 mieszkał i trenował w Zagrzebiu. Sam Filip dementuje te plotki i zdecydowanie mówi o oddaniu się Serbii i reprezentowaniu tego kraju. Historia o niejakim „transferze” tenisisty jest po prostu wyssana z palca.

Chorwaci i tak nie mają na co narzekać, bo to oni „kompletują” talenty z zagranicy. Marin Czilić, urodzony w Bośni i Hercegowinie tenisista już dawno zdecydował się zmienić ojczyznę i to też z powodu warunków, które nie pozwalały mu na rozwój w tym jednym z państw na Bałkanach.

Bośnia i Hercegowina to prawdziwa wylęgarnia talentów, a większość z nich ucieka właśnie do Chorwacji. W identycznej sytuacji co Czilić, znalazł się jego krajan Ivan Dodig, który pod okryciem bośniackiej flagi rozegrał 22 mecze, potem przyjął propozycję od sąsiadów i obecnie po korcie biega z szachownicą na piersi. W jednym z wywiadów przyznał, że zawsze chciał grać dla Chorwacji.

Kolejnym bośniackim złotem jest niegdysiejszy 3. tenisista świata Ivan Ljubicić, urodzony w Banja Luce. W Bośni i Hercegowinie znajdował się do trzynastego roku życia. Potem z powodu wojny wraz z rodziną przeprowadził się do Opatiji, miasta na północy Chorwacji, wtedy też zaczął grać dla tego państwa. Z powodu wojny, z Bośni i Hercegowiny uciekła również z rodziną Andrea Petković. Urodzona w Tuzli tenisistka reprezentuje teraz barwy naszych zachodnich sąsiadów.

Pisząc o tych narodowościach, przypomina mi się sytuacja sprzed roku, o której było dosyć głośno w chorwackich mediach. Sprawczynią zamieszania była Ajla Tomljanović, która zdecydowała się opuścić Chorwację i występować pod flagą Australii. Tu nie było mowy o ściemie i dziennikarskiej nagonce, jak w przypadku Filipa Krajinovicia. Tenisistka, co najgorsze, padła ofiarą hejterskiej fali tych Chorwatów, dla których to patriotyzm jest dość ważną cechą.

Z 22-letnią tenisistką sprawa wyglądała dość nietypowo i zarazem absurdalnie: najbardziej poszkodowany czuł się HTS, czyli Chorwacki Związek Tenisowy, który nie ogarniał bałaganu na swoim podwórku. Informację o tym, że Ajla będzie grać dla Australii, HTS dowiedział się wtedy, kiedy tenisistka ruszyła z procesem przyznania obywatelstwa. Sprawą oburzony był ojciec Ajli, Ratko Tomljanović, który zarzucił mediom, że nikt się jego córką nie interesował, do momentu kiedy zaczęła odnosić sukcesy. Tomljanović dostała propozycję reprezentowania flagi Australi, tym samym pozwalając sobie na lepsze warunki rozwoju. Z okazji oczywiście skorzystała. Z racji tego, że formalności z obywatelstwem nie zostały jeszcze sfinalizowane w stu proecentach, Chorwatka reprezentuje nowy kraj tylko w turniejach wielkoszlemowych. W zmaganiach z cyklu WTA Tour nadal występuje jako przedstawicielka bałkańskiego państwa.

Co tu dużo pisać. W krajach byłej Jugosławii wszechobecny jest problem tożsamości narodowej i w zasadzie granice państwa nie oznaczają w stu procentach przynależności do danego kraju. Z tego też względu bardzo często można się natknąć na takie przypadki jak Jelena Dokić, urodzoną w Chorwacji zawodniczkę, która po latach gry dla Australii, zdecydowała się wrócić na Bałkany i reprezentować barwy jeszcze wówczas istniejącego państwa – Serbii i Czarnogóry.