Archiwa tagu: derby



Bałkańskie derby

osuch Początek marca w tym roku jest początkiem wielkich emocji związanych z Pucharem Davisa. Polacy zacierają już ręce na kolejny, po Wrocław Open, pokaz tenisa w naszym kraju. Ja nie byłbym sobą, gdybym przy tej okazji nie rzucił okiem na południe Europy, gdzie na rakiety Serbia stoczy bój z Chorwacją.

Z mojej strony nie wygląda to tak, że Płock w okresie 7-9 marca nie będzie w obszarze zainteresowania. Oczywiście, że będzie! Jednak te dwa kraje, które kiedyś reprezentowały jeden, są mi nadzwyczaj bliskie i mimo nieobecności Marina Czilicia w szeregach Chorwacji, szykuje się dobry performance w serbskim Kraljevie.

Wielkie odliczanie fanów białego sportu na Bałkanach powoli zbliża się do kluczowej fazy liczenia godzin, a nie dni. W tym okresie przyszło im także liczyć bilety, które w dniu sprzedaży pod halą w Kraljevie rozeszły się w pół godziny. Szczęśliwców była tylko setka, a ponad dwieście osób po nocnym okupowaniu hali wróciło do domów, by swoich rodaków dopingować przed telewizorami. Tę sprawę skomentował nawet Novak Dżoković, twierdząc, że jakaś szemrana sprawa jest z tą sprzedażą i jasne jest, że ktoś pewną pulę biletów po prostu sobie przywłaszczył.

Odbiegając od spraw organizacyjnych, zwróciłbym jednak uwagę na głównych bohaterów tego wydarzenia, bo to jednak oni tworzą całe widowisko. Wydawać by się mogło, że sprawa jest już przesądzona – Dżoković i Troicki to wystarczający argument na osłabioną reprezentację Chorwacji. Chorwaci pierwotnie do swoich wschodnich sąsiadów mieli wyruszyć w składzie Czilić, Ciorić, Delić i Draganja. Marin znajdował się na liście wybrańców, ale nie trzeba było być wielkim znawcą tenisa, by wiedzieć, że grać nie będzie. Ubiegłoroczny triumfator US Open cały czas zmaga się z kontuzją ramienia i jeszcze nie zdążył zainaugurować sezonu. Więcej o absencji Czilicia pisałem TUTAJ.

Zeljko Krajan, trener reprezentacji Chorwacji w miejsce nieobecnej pierwszej rakiety tego kraju powołał Franko Skugora, lecz to nie na nim, jak wiadomo, będzie spoczywała największa odpowiedzialność. Nadzieje pokładane są w młodym Bornie Cioriciu, który do tej pory nieźle sobie poczyna. 18-latek ma już na koncie m.in. półfinał w Bazylei w ubiegłym roku, gdzie w ćwierćfinale pokonał Rafę Nadala. Szacunek wzbudził jednak ostatnim wyczynem w Dubaju, ośmieszając Andy Murraya wynikiem 6:1, 6:3. Na kim ten wyczyn nie zrobił wrażenia – ręka w górę. Żadnych nie widzę…
Ciorić tak naprawdę w tenisowym świecie pokazał się właśnie w Pucharze Davisa w spotkaniu z Polską. Po morderczym pojedynku z Jerzym Janowiczem, nadszedł początek opowieści o Wielkim Bornie.

Nie oszukujmy się – faworytem jest Serbia, bo pan Dżoković, którego aktualnej formy komentować nie muszę, na pewno nie odmówi sobie wygrania meczu przed własną publicznością. Pan Troicki, który w ciągu 7 miesięcy przeskoczył z końca rankingu ATP na jego początek, jest podwójnie zdeterminowany. Po tak długiej nieobecności będzie mógł w końcu zaprezentować się z rakietą przed własnymi rodakami. Swoją drogą, po tym jak w roku 2013 cała Kombank Arena w Belgradzie skandowała nazwisko Viktora, to nawet jakby przegrał, z powodu tak wielkiej tęsknoty porażka poszłaby w niepamięć. W tym miejscu muszę się do czegoś przyznać – ja również z serbskim szalikiem na szyi okrzykami wspierałem wtedy Troickiego.

Ciorić i Troicki staną naprzeciw siebie już w pierwszym dniu. Nie pozostaje mi więc nic innego jak delektować się smakiem tej tenisowej bałkańskiej uczty.