kokkinakis

Smutne oczy Kokkinakisa

We wtorek na US Open Polacy mieli wolne, więc nadarzyła się okazja, żeby pooglądać trochę innych zawodników. Rzut oka na plan gier i głównym punktem mojego programu został mecz Richarda Gasqueta z Thanasim Kokkinakisem.

Francuz według mnie ma najpiękniejszy jednoręczny backhand na świecie, a 19-latek z Antypodów to nie tylko wschodząca gwiazda męskiego tenisa, ale również jedna z najbarwniejszych postaci tej dyscypliny. Kibice mieli prawo oczekiwać interesującego spotkania. Przez trzy sety tenisiści nie zawodzili i w niemiłosiernym upale toczyli zażarty bój. Australijczyk objął prowadzenie 2-1, ale niestety na więcej nie było go stać. W połowie czwartej partii Kokkinakisa błyskawicznie zaczęły opuszczać siły. Reprezentant „trójkolorowych” bezbłędnie wykorzystał niemoc rywala i wyrównał stan rywalizacji. Nękany przez skurcze zawodnik z Adelajdy nie był w stanie dokończyć spotkania. Przy wyniku 2:0 w piątym secie poddał mecz, łamiąc przy tym z rozpaczy rakietę.

Podczas tegorocznej imprezy na kortach Flushing Meadows nie była to niestety jedyna taka sytuacja. W pierwszej rudzie turnieju panów aż dziewięć pojedynków zakończyło się w ten sposób. Pojawiły się głosy, że część zawodników przyjeżdża na turnieje wielkoszlemowe nieprzygotowana i zupełnie niezdolna do gry, tylko po to, że odebrać nagrodę za wyjście na kort. Padły nawet propozycje, żeby tenisistom, którzy nie dokończą spotkania, nie wypłacać nagrody finansowej, co jednak chyba nie do końca byłoby dobrym rozwiązaniem. Oczywiście nie pochwalam zawodników, którzy przyjeżdżają tylko po to, żeby zainkasować premię i tym samym zabierają miejsce kolegom i koleżankom, którzy mieliby szansę powalczyć w zawodach o coś więcej. Dla sportowca nie ma nic gorszego niż przegrać z kontuzją i wierzę, że większość tenisistów, tak jak Thanasi Kokkinakis, walczyło w Nowym Jorku do samego końca nie tylko z przeciwnikiem, ale również z własnymi słabościami. Karanie ich za to, że tym razem nie dali rady, nie byłoby w porządku. Zresztą wystarczyło jedno spojrzenie w smutne oczy młodego Australijczyka, żeby przekonać się, że w tym momencie nic gorszego nie mogło go spotkać.

Anna Niemiec, Nowy Jork

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>