TE Paweł Motylewski PZT 2

Pokolenie talentów

Turnieje ATP i WTA zawsze będą miały pierwszeństwo przed rozgrywkami młodzieżowymi. Żadna to tajemnica, żaden powód do złości, tak musi być i już. Zdarzają się jednak takie zawody, którym warto poświęcić więcej niż news na portalu czy tekst w magazynie. Jednymi były Tennis Europe Winter Cups by Head, innymi ITF U18 Empire Cup. Blog to dobre miejsce do tego, aby jeszcze raz wspomnieć o drużynowych sukcesach skrzatów, młodziczek, kadetów i indywidualnych Kacpra Żuka. Zasłużyli.  

Jeśli ktoś nie wie, w czym rzecz, wyjaśnię.

Trzy polskie zespoły młodzieżowe (każda w innej kategorii wiekowej) awansowały do finałów Tennis Europe Winter Cups by Head, czyli Zimowych Drużynowych Mistrzostw Europy. Ostatnio tak wielu przedstawicieli w decydującej fazie mieliśmy dziewięć lat temu, chociaż wówczas w rywalizacji brakowało jeszcze dwunastolatków. Młodziczki (Iga Świątek, Maja Chwalińska, Stefania Rogozińska-Dzik) wygrały turniej i to bijąc wszystkie rywalki na głowę, kadeci (Konrad Fryze, Kacper Żuk i Marcin Skowroński) zajęli czwarte miejsce, ocierając się o brąz, a najmłodsi (Maks Kaśnikowski, Marcel Kamrowski i Borys Zgoła) w debiucie z orzełkiem na piersi skończyli zawody na ósmej pozycji.

W rozgrywkach indywidualnych znów zaś zachwyca Kacper Żuk, mimo że ostatni rok miał stracony z powodu poważnej kontuzji pleców. 16-latek zadebiutował w styczniu w juniorskim cyklu ITF i zrobił to w wielkim stylu. Rozegrał piętnaście spotkań, wygrał wszystkie i zgarnął trzy tytuły –  dwa singlowe (Magnolia Cup w Szczecinie i ITF U18 Empire Cup w Trnavie) i jeden deblowy (w Szczecinie). Robi wrażenie, prawda?

O tenisie młodzieżowym piszę prawie siedem lat. Wystarczająco, aby poznać specyfikę pracy z zawodnikami w tym wieku, możliwości i umiejętności, jakimi dysponują, aż wreszcie ich samych. Przynajmniej część. Dla dwunastolatków to wciąż czas zabawy, zbierania doświadczenia i poszukiwania własnej drogi i to te elementy, a nie zwycięstwa czy tytuły, powinny być kluczowe na tym etapie rozwoju. Starsi, chociaż bardziej ukierunkowani, też mają jeszcze wiele przed sobą. Budujące jest jednak to, że bije od nich mobilizacja, chęć do ciężkiej pracy i radość z tego, co robią. To widać na korcie, na którym można się spotkać z dużo żywszymi reakcjami niż u dorosłych. To słychać w rozmowach, w których chętnie i z pasją opowiadają o swoim tenisowym życiu. To też widać w tak popularnym dziś świecie mediów społecznościowych w postaci zdjęć, komentarzy, wzajemnych „lajków” i gratulacji.

Przygotowując sylwetki kolejnych zawodników do magazynu, zawsze pytam ich, czy są gotowi na życie inne niż rówieśników i świadomi wyrzeczeń, jakich to życie wymaga. Jeszcze nigdy nie usłyszałem wahania w głosie i chociaż zdajemy sobie sprawę (zarówno oni jak i ja), że trudno dziś przewidzieć, jak potoczą się ich losy, raczej nie zakładają planu awaryjnego. Ich życie ma być związane z tenisem. Koniec, kropka.

Talent, zaangażowanie i doskonalenie umiejętności to punkty obowiązkowe, ale nie jedyne. Liczą się także profesjonalna opieka trenerska, odpowiednie podejście rodziców, wsparcie klubów aż wreszcie wsparcie władz. Jak widać, o tym, czy sukcesy z lat młodzieńczych staną się fundamentem bogatej kariery seniorskiej, decyduje wiele czynników, niekoniecznie zależnych od samych zawodników.

Tego, że Kacper Żuk albo Iga Świątek będą seriami zgarniać tytuły ATP i WTA, nikt, oczywiście, nie odważy się obiecać, ale zarówno przeszłość jak i teraźniejszość tworzą solidne podstawy, by wierzyć, że i przyszłość będzie kolorowa. Działający od kilku lat z ogromnym powodzeniem program Tenis 10 stał się milowym krokiem nie tylko w stronę ujednolicenia systemu szkolenia najmłodszych, ale i zarażania tenisem społeczeństwa. A niedługo wejdzie w życie także program obejmujący zawodników w wieku 11-17 lat.

Trening  to nie wszystko. Jak wszędzie, a w tenisie szczególnie, potrzebne są pieniądze. Sposobów na dofinansowanie dyscypliny jest wiele. Niektóre już działają – w szkołach powstają klasy o profilu tenisowym, świetnie ma się program Tenis 10, w ramach którego między innymi każdy może wziąć udział w darmowych zajęciach na Orlikach z wykwalifikowanymi animatorami tenisa, najlepsi otrzymują wsparcie finansowe na zagraniczne turnieje ITF i Tennis Europe.

Zawsze potrzeba jednak więcej. Jak wspominał trener Marcin Szczęsny, zamiast biadolić, że jest źle, trzeba pomyśleć i wziąć się do roboty. To moment, kiedy wszystko jest jeszcze możliwe. Nie zmarnujmy nadziei i szans tego pokolenia talentów.

P.S. Zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości trenera Pawła Motylewskiego i Polskiego Związku Tenisowego.

Jedna myśl nt. „Pokolenie talentów”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>