Magda_Linette

Magda IX Linette

Tak, wiem – tę tabelkę już kiedyś widzieliście. Wiem nawet, gdzie i kiedy – ponad rok temu w „Tenisklubie”. Jestem przekonany, że nikt w Polsce nie ma nic przeciwko takim powtórkom, bo to oznaczałoby, iż w czołowej setce rankingu WTA pojawiła się kolejna Polka.

Iwona Kuczyńska                   1961                1987                   64               —

Katarzyna Nowak                   1969                1994                   47               —

Magdalena Grzybowska      1978                1995                   30               —

Aleksandra Olsza                    1977                1996                   72               —

Marta Domachowska           1986                2004                   37               —

Agnieszka Radwańska         1989                2006                     2                 9

Urszula Radwańska               1990                2009                   29             114

Katarzyna Piter                        1991                2014                   96             209

Magda Linette                          1992                2015                   99               99

W kolejnych rubrykach: imię i nazwisko tenisistki, rok urodzenia i debiutu w czołowej setce WTA, najwyższe miejsce w karierze oraz aktualna pozycja w rankingu

Powód przypomnienia tego zestawienia jest bardzo optymistyczny – lista Polek, które przebiły się do wymarzonej setki, powiększyła się o dziewiąte nazwisko. Na drugie czekaliśmy siedem lat, potem w ciągu trzech sezonów dopisaliśmy kolejne trzy i znów przyszły lata raczej chude. Licznik drgnął w połowie pierwszej dekady naszego stulecia –  w odstępach dwu-, trzy-, góra pięcioletnich dopisywaliśmy kolejną pozycję.

Tego, co pesymistyczne, na pierwszy rzut oka nie widać. Spójrzmy bowiem na kolumnę z datami urodzenia: Agnieszka Radwańska – 1989, Urszula Radwańska – 1990, Katarzyna Piter – 1991, Magda Linette – 1992. Aż chce się teraz rzucić okiem na całą listę klasyfikacyjną. Jak bardzo byśmy jednak nie wysilali wzroku, i tak nie znajdziemy na niej polskiej tenisistki z rocznika 1993. W 1994 urodziła się tylko Paulina Czarnik, a rok później Zuzanna Maciejewska i Natalia Siedliska. Pierwsze dwie mają ranking czterocyfrowy, więc od czołowej setki dzieli je przepaść. Trzecia utknęła w ósmej setce, a ponadto są wątpliwości dotyczące kraju, jaki reprezentuje. Przy nazwisku Siedliskiej WTA nadal podaje kod POL, natomiast ITF już od połowy marca pisze GER (od dawna tenisistka mieszka i trenuje w Niemczech).

W czołowej setce świata są w tej chwili tylko trzy nastolatki, więc to bardziej wyjątek niż reguła. Szukając kandydatki na dziesiątą Polkę, którą moglibyśmy niedługo dopisać do tabelki, rozglądajmy się na razie za rówieśniczkami (to pojęcie trzeba traktować raczej umownie) Magdy Linette.

Pierwsza na liście oczekujących jest Paula Kania (1992), która zdobyła już nawet wielkoszlemowe doświadczenia, lecz brakuje jej mocnego impulsu – takiego, po którym ranking skoczyłby nie o kilka czy nawet kilkanaście, lecz o kilkadziesiąt pozycji w ciągu miesiąca. Na początku lutego sosnowiczanka zajmowała 154. miejsce (najwyższe w karierze), a to na pewno nie jest szczyt jej możliwości.

Druga wśród tych Polek, które jeszcze nigdy nie osiągnęły rankingu wyrażonego dwiema cyframi, jest Sandra Zaniewska (również 1992). Ona była już klasyfikowana nawet wyżej niż Kania, jednak dość dawno temu – prawie trzy lata. Kontuzje nie ułatwiają jej przejścia z ITF Women’s Circuit (osiem tytułów na tym szczeblu) do WTA Tour.

Justynie Jegiołce (1991) udało się wskoczyć do trzeciej setki tylko na dwa tygodnie, więc chyba się nie obrazi za stwierdzenie, że raczej nie ma potencjału na awans do Top-100.

Jegiołka o niecałe sto pozycji wyprzedza Magdalenę Fręch (1997), do niedawna najmłodszą Polkę w rankingu WTA (dziś, nazajutrz po 17. urodzinach, na liście światowej zadebiutowała Oliwia Szymczuch). Łodzianka dobrze sobie radzi nie tylko ze starszymi rodaczkami (już trzy złote medale mistrzostw Polski), ale również w rozgrywkach ITF. W tym roku jeszcze nie przegrała meczu z zawodniczką sklasyfikowaną niżej od niej, a to też sporo mówi o możliwościach tenisistki.

Na dziesiąte nazwisko przyjdzie nam zatem jeszcze trochę poczekać. W tym czasie cieszmy się razem z Magdą Linette i nie martwmy się, jeśli na tydzień albo trzy wypadnie z setki. Przecież wróci!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>