Wimbledon 29

Kubot albo nic

Jeśli komuś bliżej do emerytury (nawet mimo podniesienia limitu wieku uprawniającego do niepracowania) niż do pierwszej w życiu wypłaty, to nowinki technologiczne powinien przyjmować bardziej krytycznie. Kilkanaście dni temu znalazłem na Twitterze informację, którą przy pierwszej sposobności podzieliłem się na blogu, a dziś zatęskniłem za starymi czasami.

Nikomu nie wmówię, że wtedy żyło się lepiej, ale zapewniam – przynajmniej w mediach – pracowało się spokojniej. Do redakcji przychodziła wiadomość. Nikt się na nią nie rzucał, a jeśli była średnio ciekawa, to starszy dziennikarz chętnie oddawał ją młodszemu. Jeśli zaś z jakiegoś powodu okazała się ważna, zwykle miał dość czasu, aby się nią zająć bez szkody dla innych spraw.

Wiek XXI tylko obiecuje jakieś prawa i stanowczo egzekwuje obowiązki. Usłyszałeś o czymś w jednym medium? Przeczytałeś coś w drugim? No to leć z tym do trzeciego, bo być może są tam tacy, którzy jeszcze o tym nie słyszeli i tego nie czytali. Przeczytałem, poleciałem, napisałem – że od dziś Natalia Siedliska będzie figurowała w rankingu WTA jako Niemka. Zaglądam, sprawdzam i pod pozycją 798. ciągle widzę Polkę.

Podpowiadam zatem redakcyjnej młodzieży – uczcie się na cudzych błędach i publikujcie tylko to, co naprawdę sprawdzone, a nie tylko zasłyszane lub wypatrzone. Ta rada przyda się nawet wtedy, gdyby za tydzień albo miesiąc okazało się jednak, że najpierw informator z Twittera, a ja zaraz za nim tylko uprzedziliśmy wypadki.

Przed meczem Pucharu Davisa z Litwą wszystkie media, które cenią sobie przyzwoitość, obiegła informacja o nagrodzie fair play dla Łukasza Kubota. Chince Zhu Lin należałoby przypominać o niej przed każdym wyjściem na kort, może nawet posłać ją do Polaka na korepetycje. W pierwszej rundzie turnieju w Indian Wells ta 21-letnia kwalifikantka oszukała rywalkę, sędziego, publiczność na trybunach i przed telewizorami. Z trudem dobiegła do dropszota zagranego przez Franceskę Schiavone. Wyciągnęła rakietę i trafiła piłkę, która – jeszcze po jej stronie – odbiła się od kortu, a dopiero później przeszła nad siatką.

Arbiter, choć właśnie po to siedział na stołku, nie zauważył błędu Chinki. Publiczność także, bo była zaaferowana efektowną wymianą. Włoszka nie miała żadnych wątpliwości, że to jej punkt. Prosiła przeciwniczkę, żeby przyznała się do nieprawidłowego zagrania, ta jednak udawała, że nie rozumie. Angielskiego w Chinach już uczą, ale lekcję o uczciwości Lin opuściła bez usprawiedliwienia.

Telewizja pokazała, jak było naprawdę, a materiał dowodowy szybko trafił do sieci (czasem nawet YouTube może się przydać do czegoś pożytecznego). Chinka jest młoda – bo co to jest 21 lat? – i wszystko jeszcze przed nią. Albo nic…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>