Leonardo Mayer

Koniec z setami bez końca

Pot wylany przez Leonardo Mayera i Joao Souzę nie poszedł na marne. Przez 6 godzin i 43 minuty Argentyńczyk i Brazylijczyk ganiali się po mączce, okładali nawzajem forhendami i bekhendami, pokonany zeszedł z kortu niemal na czworakach, a zwycięzcę odprowadzono do karetki, która zawiozła go do szpitala. Tam lekarze stwierdzili skrajne odwodnienie organizmu.

Francesco Ricci-Bitti, prezes Międzynarodowej Federacji Tenisowej, w każdym programie meczowym Pucharu Davisa z dumą podkreślał, że co roku kilkunastu tenisistów z czołowej dwudziestki rankingu ATP (albo dwudziestu iluś z pierwszej trzydziestki – zależnie od tego, która liczba wygląda lepiej) znalazło w kalendarzu czas dla reprezentacji. Pan prezes albo długo udawał, że nie słyszy, albo w ogóle niezbyt się przejmował krytycznymi opiniami czołowych graczy świata, że formuła tych rozgrywek dawno się przeżyła i już najwyższa pora na jakieś reformy.

Pomysły padały ze wszystkich stron. Ktoś sugerował rozgrywanie Pucharu Davisa w cyklu dwuletnim, a ktoś inny chciałby wydzielić w kalendarzu tydzień albo dwa i jednym zamachem rakiety odfajkować temat systemem turniejowym. Te i inne propozycje odbiły się w siedzibie ITF niezbyt donośnym echem. Dopiero mecz Mayera z Souzą podziałał na wyobraźnię lokatorów pałacu w Roehampton. Kiedy na szali jako argument zostało położone zdrowie zawodników, działacze nie mogli już udawać głuchych.

Formalnie nie jest to jeszcze przesądzone, ale nie po to pan Ricci-Bitti pozwolił sobie na przeciek do argentyńskiej prasy, aby delegaci na coroczny kongres ITF mieli inne zdanie niż on. Dla Włocha to sprawa honoru, ponieważ we wrześniu zamierza ustąpić ze stanowiska. Wszystko wskazuje jednak na to, że może spać spokojnie.

Jednym z kandydatów na nowego prezesa, chyba najpoważniejszym, będzie Juan Margets. Hiszpan też zdążył już zabrać głos na temat planowanych zmian: – Cztery lata temu wszyscy byli na „nie”, a teraz wszyscy się zgadzają – powiedział obecny przewodniczący Komitetu Pucharu Davisa ITF.

Jeśli jacyś tenisiści chcieliby koniecznie przejść do historii najstarszych drużynowych rozgrywek sportowych i pograć choćby o minutę dłużej niż Mayer i Souza, to muszą się śpieszyć. Jeśli nie uda im się w tym roku – szansa przepadnie bezpowrotnie. Amatorzy tiebreaka postawili bowiem na swoim i od nastepnego sezonu w piątym secie nie będzie już gry do dwóch gemów przewagi.

„Mecz Mayera z Souzą miał zatem niespodziewane konsekwencje: koniec z setami bez końca, żegnajcie daviscupowe maratony” – napisał dziennik „La Nacion”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>