Tomaszewski Cup 2012

„Halooo, tu Wimbledon”

Plany były inne. Dziś miał się pojawić wpis o sukcesach młodziczek, kadetów i skrzatów w Tennis Europe. Ale życie weryfikuje plany. Młodzież musi zaczekać i ustąpić miejsca wyjątkowemu Człowiekowi.

Bez „Halooo, tu Wimbledon” to już nie będzie ten sam turniej. Nawet z kolegą witaliśmy się tym pozdrowieniem podczas każdej rozmowy na temat wydarzeń z londyńskich trawników, tak w nas się to zakorzeniło. Historia Bohdana Tomaszewskiego jest niezwykle bogata i potrzeba by wielu stron, aby ją przedstawić. Dla mnie zawsze będzie On przede wszystkim wzorem komentatora i miłośnikiem tenisa, który, jak nikt dzisiaj, potrafił pięknie o nim opowiadać, a także, jak trzeba było, pięknie milczeć. Bez pustych słów, przesadnego patosu i negatywnych emocji. Z pasją zasypywał nas ciekawostkami z własnych doświadczeń, imponując pamięcią, wiedzą, kulturą i szacunkiem dla rywala.

Na myśl od razu przychodzą mi rozgrywane pod Jego patronatem turnieje Tennis Europe. Dziś na Legii, kiedyś na Warszawiance, jeszcze wcześniej na Agrykoli. Łącznie blisko 50 lat, kawał historii! Pamiętam, jak co roku, podczas finałów pan Bohdan pojawiał się na kortach i dekorował zwycięzców, zawsze dodając kilka słów od siebie, a oni w wywiadach przyznawali, że to zaszczyt otrzymać puchar od takiego Człowieka. „Nie tyle przegraliście, ile nie zwyciężyliście” – pocieszał pokonanych. „Stoję przed wami z laską zamiast rakiety, ale wciąż na korcie” – żartował. Imponował, że mimo podeszłego wieku, żył tenisem bardziej niż niejeden młodziak – czy to z laską (ale na korcie!), dekorując najlepszych, czy przed mikrofonem, opowiadając o tenisie zarówno tym dzisiejszym jak i dawnym. Imponował, że mimo iż mógł już zasłużenie odpoczywać w domowym zaciszu, wracał do pracy, którą tak kochał. W ubiegłym roku na Legii Go nie spotkałem. Miałem nadzieję, że wróci.

Blisko sześć lat temu telefonowałem do Bohdana Tomaszewskiego w sprawie, która poróżniła środowisko tenisowe. Przeczuwałem, jak zareaguje. „Panie Mateuszu, nie chciałbym tej kwestii komentować. Jest tyle ciekawszych tematów, bardzo chętnie się z Panem spotkam w jakiejś przytulnej kawiarni i porozmawiam o tenisie, ale to zostawmy” – tak mniej więcej odpowiedział. Ujęło mnie to. Sam Bohdan Tomaszewski zaproponował, żebyśmy przy kawie pogawędzili o tenisie. Obiecałem sobie, że skorzystam. Zacząłem się zastanawiać, o co bym Go zapytał, czego chciałbym się dowiedzieć. Nie zdążyłem. Byłem młody, pewnie za głupi, myślałem, że na wszystko jest jeszcze czas, były rzeczy ważniejsze. Dziś pluję sobie w brodę, bo drugiej takiej Osobistości nie ma i pewnie długo nie będzie. Jeśli w ogóle.

O Bohdanie Tomaszewskim ciągle wiem za mało, ale na naukę, jak mówią, nigdy nie jest za późno. Siadam do lektury. Mam sporo do nadrobienia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>