Radwanska

Dziś ładniejszego tenisa już nie ma


Agnieszka Radwańska przegrała minimalnie, pechowo i – nie boję się tego napisać – niesprawiedliwie. Dziś tak bardzo, jak jeszcze chyba nigdy, jest mi jej po ludzku żal, bo zasłużyła na to, żeby w sobotę grać o tytuł.

Jestem jedną z ostatnich osób, która sportowca chwaliłaby za to, że się stara. To tak, jakby szef komplementował pracownika za wypełnianie swoich obowiązków, za co przecież dostaje (pracownik, nie szef) wynagrodzenie. Po półfinale z Garbine Muguruzą nie mam zamiaru jednak chwalić Radwańskiej za starania, a za to, że wzniosła się na wyżyny swoich możliwości, zamykając usta wszystkim tym, którzy twierdzą, że ma muchy w nosie i nie zależy jej na kolejnych zwycięstwach.

Mój redakcyjny kolega w przedmeczowej zapowiedzi słusznie przestrzegał przed Hiszpanką. Chyba tylko niedzielni kibice tenisa, którzy zobaczyli nieznane im nazwisko, w dodatku sklasyfikowane niżej niż polskie, mogli pewnym ruchem buńczucznie wpisywać Radwańską w finałową linijkę wimbledońskiej drabinki, a potem równie pewnym ruchem publikować klasyczne hejty na naszą tenisistkę. Dla bezpieczeństwa nie wczytywałem się w internetowe komentarze zbyt wnikliwie, nie warto. Muguruza to młoda, robiąca bardzo szybko duże postępy tenisistka. Była w ćwierćfinale Rolanda Garrosa przed rokiem, była też w tym roku, a na Wimbledonie pokonała i Angelique Kerber, i Caroline Wozniacki, i groźną w tym sezonie Timeę Bacsinszky. To nie przypadek, że zawędrowała tak daleko. W najbliższy poniedziałek będzie w czołowej dziesiątce świata. Na jak długo, nikt nie wie. Może zadomowi się w niej na dobre, jak ostatnio Simona Halep, a może wyleci z niej z hukiem, jak Eugenie Bouchard.

Hiszpanka znalazła się w finale zasłużenie. Zagrała bardzo dobry mecz, tylko momentami tracąc grunt pod nogami i popełniając falę zarówno niewymuszonych jak i wymuszonych błędów. Stawka meczu, brak doświadczenia, a przede wszystkim klasa rywalki, w pełni te wahnięcia usprawiedliwiają. Radwańska robiła na korcie wszystko, co mogła, a nawet więcej. Powiedzieć, że zagrała dobrze, to nic nie powiedzieć. Przegrała jednak z powszechnym, monotonnym i – co tu owijać w bawełnę – nieatrakcyjnym stylem, opierającym się na sile serwisu, sile forhendu, sile bekhendu, sile woleja i sile smecza (niepotrzebne skreślić). Muguruza dużo zgrabniej niż chociażby Madison Keys porusza się po korcie, dba o właściwie ustawianie się do uderzeń i nieźle kieruje piłki. Tylko co z tego, skoro piękna w tym za grosz?

Zawsze wybiorę tenis Agnieszki Radwańskiej. Nawet jeśli miałby się zatrzymywać na ćwierćfinałowych czy półfinałowych stadach bombardujących maszyn. Tenis mądry, finezyjny, wyszukany, sprytny i dziś tak niespotykany w damskim wydaniu. Bogaty w kombinacje, zmiany rytmu, zmiany rotacji, rozsądek, logikę, kąśliwe slice’y i efektowne drop shoty. Polka – jako nieliczna z touru – od lat na przekór wszystkiemu burzy przekonanie, że jedyną drogą do sukcesu jest szalony łomot z głębi kortu. Niech prawie czteroletnia nieprzerwana obecność w czołowej dziesiątce i siedmioletnia w czołowej piętnastce będą najlepszym świadectwem tego, że siła nie zawsze wygrywa z subtelnością. To jednak potrafią tylko najlepsi i to właśnie nazywamy talentem.

Doceniajmy Agnieszkę Radwańską i cieszmy się, że ją mamy, bo dziś ładniejszego tenisa w kobiecych rozgrywkach nie ma.

5 myśli nt. „Dziś ładniejszego tenisa już nie ma”

  1. Ludzie, co Wy macie z tym „ładnym stylem” Radwańskiej? To, że okazjonalnie zagra dropszota czy ładnie skontruje nie zmienia faktu, że gra na przebicie, wymęczenie rywalki. Jej technika uderzeń, szczególnie z forehandu, jest dziwna, nieklasyczna, Aga bardziej piłkę przepycha niż uderza. Stokroć bardziej wolę soczyste uderzenia Muguruzy.

  2. Witam serdecznie.
    Na poczatek cytat: Agnieszka Radwańska przegrała minimalnie, pechowo i – nie boję się tego napisać – niesprawiedliwie. Koniec cytatu.
    Szanowny Panie Autorze proszę porównać statystyki obu zawodniczek czyli Radwańskiej i Muguruzy. I być może wtedy będzie Pan mial inne spojrzenie na to czego nie dokonała Radwańska.
    Na poczatek to tyle. Pozdrawiam z wyrazami szacunku.

    1. Szanowny „cichy wielbicielu”,

      porównałem i mam takie samo spojrzenie (a może nawet jeszcze dokładniejsze) na to, czego DOKONAŁA Radwańska. Nie wiem, czy wspominając o statystykach, ma Pan na myśli akurat najbardziej rzucające się w oczy uderzenia kończące, ale jeśli tak, to proponuję Panu zerknięcie na tę rubrykę z meczu Radwańskiej z Madison Keys. Jest jeszcze bardziej miażdżąca, a wynik jednak na korzyść Polki. Czy też Pan zasugeruje, że będę miał inne spojrzenie na to, czego „nie dokonała Radwańska”? Jeśli jest Pan wytrawnym obserwatorem tenisa (a nie śmiem wątpić, że jest inaczej), to na pewno Pan wie, że Radwańska w tym elemencie ustępuje rywalkom w większości przypadków. A rywalkom pokroju Muguruzy, uderzającym każdą piłkę z potężną mocą, ustępuje ogromnie. Jeśli jednak toczy z nimi trzysetowy mecz, który przegrywa jednym przełamaniem w decydującym secie, to chyba nie jest tak źle, prawda :)?

      Pozdrawiam również.

  3. Niech ta przegrana będzie motywacją do dalszej walki. Trzeba się pogodzić z porażką, przeanalizować zagrania przeciwniczki i wyciągnąć potrzebne wnioski

Odpowiedz na „cichy wielbicielAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>