Doping dla Troickiego

6:2, 6:3 w meczu przeciwko Michaiłowi Kukuszkinowi na turnieju w Sydney to wynik, który Viktorowi Troickiemu pomógł spełnić marzenia o powrocie do tenisa. Serb udowodnił, iż pomimo długiej nieobecności na korcie, spowodowanej niesłuszną – jego zdaniem – decyzją ITF, nadal potrafi grać.

15 kwietnia 2013 roku Viktor Troicki nie był świadomy, że decyzja, którą podejmie tego dnia, będzie niosła za sobą poważne dla niego konsekwencje. Jak pisały serbskie media, ze względu na złe samopoczucie nie oddał próbki krwi i moczu do badania podczas kontroli antydopingowej. Ponoć zapytał o możliwość złożenia wymaganych próbek w innym terminie i ponoć odpowiedź usłyszał odpowiedź twierdzącą. Jego zaskoczenie było ogromne, kiedy 25 lipca 2013 roku – na podstawie artykułu 2, ustęp 3 Światowego Kodeksu Antydopingowego (odmowa, niestawienie się na kontrolę bez lub unikanie w inny sposób pobrania próbki) – został zawieszony przez Międzynarodową Federację Tenisową na 18 miesięcy. Miał nie grać do 24 stycznia 2015 roku.

– Jestem oskarżony o to, że nie oddałem próbki krwi do badania, i to bez żadnego wyjaśnienia. To jakiś koszmar. Byłem w stu procentach pewien, że wszystko jest w porządku. W tym samym miejscu oddałem krew następnego ranka. Obydwa rezultaty, krwi i moczu, były negatywne, co oznacza, że byłem czysty – tłumaczył Troicki. Dodał, iż w dotychczasowej karierze był sprawdzany już pięć razy i nic u niego nie wykryto.

 

W tym przypadku został, jak twierdzi, najprawdopodobniej wprowadzony w błąd. – Pani doktor, z którą rozmawiałem, powiedziała mi, że jestem blady i niezbyt dobrze wyglądam. Dodała również, że pobranie próbki mogę przenieść na inny dzień, jeżeli skieruję odpowiednie pismo do ITF i wyjaśnię, dlaczego nie chcę, aby dziś pobrano mi krew. Podyktowała mi, co muszę napisać i puściła mnie po wszystkim. Była naprawdę pomocna i wyrozumiała.

Po kilku miesiącach Sportowy Sąd Arbitrażowy zmiejszył karę z 18 na 12 miesięcy, tłumacząc, iż nie zauważono w postępowaniu Serba chęci uchylenia się od badania. Wtedy głos zabrał inny Janko Tipsarević, pisząc na Twiterze: „WTYDŹCIE SIĘ!”. Najgorszą karą dla Troickiego był zakaz wstępu na Kombank Arenę w Belgradzie w 2013 roku, gdzie reprezentacja Serbii rozgrywała finałowy mecz Pucharu Davisa przeciwko Czechom. Kibice o nim nie zapomnieli i przez trzy dni skandowali jego imię.

– Sędziowie są zwykłymi ludźmi, którzy nie mieli odwagi powiedzieć prawdy Międzynarodowej Federacji Tenisowej, by nie stawiać jej w niezręcznej sytuacji. Jestem pewien, że nie czują się dobrze z tym, co zrobili, ale prawda jest taka, że oni jutro normalnie wrócą do pracy, a ja niestety nie – komentował poszkodowany tenisista z Belgradu.

26-letni Troicki odsunął się w cień. Mógł jednak na wsparcie liczyć ze strony kolegów, między innymi Novaka Dżokovicia, dla którego przez jakiś czas był sparingpartnerem. Mówiło się nawet o ukaraniu najlepszej rakiety świata z racji publikowania w internecie zdjęć, na których trenuje z Troickim. Problem leży w zmianie regulaminu Światowej Agencji Antydopingowej, która miała zostać wprowadzona od 1 stycznia 2015 roku. Zmiana mówi o tym, iż żaden sportowiec nie może w jakikolwiek sposób pomagać innemu sportowcowi, który odbywa karę zawieszenia. Za taki czyn może zostać ukarany i on sam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>